O autorze
Pytania są ważniejsze od odpowiedzi. Trzeba je zadawać, zwłaszcza jeżeli są niewygodne dla pytanego. Potraktujmy to jako motto mojego pisania.
Co poza tym?
Generalnie nie narzekam. Robię to co lubię - jestem specem od PR w sferze kultury. Mam słabość do sztuki, co owocuje blogiem: Mocna Kultura
O świecie dowiaduję się codziennie czegoś nowego, zazwyczaj złego. Moją oceną dzielę się z Wami.
Między nami fajnie jest. Przecież.

"Ch..a pamiętacie", czyli kibopatrioci

Facebooka zdobywa ostatnio rysunek, który zamieszczam poniżej. Swój głos, równie mocny, dał też Projekt Warszawiak. Zgadzam się z nimi, bo muszę to w końcu powiedzieć głośno: nie chcę by pamięć Powstania Warszawskiego uosabiał stadionowy baran z odpaloną racą!

Będzie sporo wulgaryzmów. Bo jestem wkurzony. Ostro. Na prawą stronę polskiej polityki. Dlatego, że promowała intensywnie, przez ostatnie kilka lat, pseudokibiców różnych, żenujących, polskich drużyn piłkarskich. W efekcie chłopcy i dziewczęta uznali się za jedynych prawdziwych patriotów i ustawili sobie w głowach, że mają monopol na pamięć o Powstaniu Warszawskim. Oni "pamiętają", oni wręcz układali cegły barykady w poprzek Alej Jerozolimskich, a niektórzy szli kanałami ze Starówki. Pewnie po meczu Legii.



Facebooka ostatnio rozbija rysunek, znakomicie to komentujący. Pozwólcie zacytować (wulgaryzmy start)
To bezczelne, by ludzie, którzy wiedzieli o Powstaniu tyle co o bitwie pod Orszą, publicznie wmawiali społeczeństwu, że to oni są najlepszymi depozytariuszami pamięci o tej tragedii. Unikam zazwyczaj trudnych słów w moich postach, więc wyjaśnię niewtajemniczonym - kibole nie mają prawa do zagarniania pamięci o Powstaniu Warszawskim.

Kibole nie są jedynymi prawdziwymi patriotami w tym kraju. Prawdziwi patrioci nie muszą latać z racami po ulicach, by pokazać swój patriotyzm. Reprezentowałem Polskę na wielu międzynarodowych konkursach rysunkowych (różne zawody człowiek uprawia) i zawsze byłem dumny dostając nagrodę. Traktowałem ją jako wyróżnienie dla mojego kraju.

Myślę, że jest obraźliwe dla żyjących wciąż Powstańców i dla pamięci tych zabitych i zmarłych, że koleżkowie z racami 1 sierpnia stoją dumnie w centrum Warszawy, a już 2 sierpnia, w tej samej bandzie tłuką się z kibolami Polonii / Legii* (niepotrzebne skreślić, zależnie od konfiguracji stojących).

Analiz tego czy Powstanie powinno czy nie powinno wybuchnąć jest tyle, ilu Polaków. I powiedzmy to jasno - nigdy nie będzie jednoznacznej odpowiedzi. Najbliższą, moim zdaniem, dał niedawno mój krajan z Torunia, Bogusław Linda w popularnej na YouTube wypowiedzi. Też cytuję poniżej. Jest wulgarna, ale gdy mówimy o tragedii, w czasie której mordowano dzieci i kobiety w ciąży, gwałcono pielęgniarki, zabijano rannych w szpitalach i wrzucano granaty do piwnic pełnych cywilów, mocne słowa nie powinny razić. Tym bardziej, że są słuszne.


Mam też swoje zdanie i jest ono bliskie słowom Lindy. Buzująca w wulkanie lawa musi znaleźć swoje ujście poprzez wybuch. Tak było wtedy. A do tego powstańcy byli ludźmi "starej daty". Wierzyli w "bzdury" typu honor i zasady. Co do Niemców i pojęcia "honor" złudzeń nie było. Ale liczono, że Rosjanie to jednak nie taka swołocz, jak ją malują. Nie przypuszczano, że Stalin okaże się być aż takim bandytą, że stanie sobie pod polską brzozą od strony Pragi i paląc fajeczkę będzie przyglądał się mordowaniu 200.000 ludzi. Ta głupia wiara w zasady...

Ale właśnie przez pamięć tych tysięcy zamordowanych nie zgadzam się by Powstanie Warszawskie miało twarz pseudokibica.
Trwa ładowanie komentarzy...